Wystawy
Herbata
Boski napój, bez którego nie można już sobie wyobrazić naszego życia. Jej ciepło, smak i aromat łagodzą obyczaje, podsycają domowe ognisko, cementują przyjaźnie, pomagają w chorobie i medytacji. Z jej parzenia i picia wiele kultur wytworzyło skomplikowany często rytuał, do dziś przestrzegany, a sposoby przyrządzania spisano w wielu tomach, na setkach, jeśli nie tysiącach stron. Herbatę pito już 3000 lat temu, w Chinach, ale dopiero w III wieku n. e. zaczęto ją uprawiać. Pilnie strzeżona tajemnica jej uprawy dotarła na początku IX wieku do Japonii, wraz z nasionami, a w końcu wieku XVI do Europy.
Tradycyjnie największymi producentami herbaty są Indie, Chiny i Sri Lanka. Krzewy herbaciane są uprawiane także w wielu innych krajach południowej i środkowej Azji, w Afryce na przykład w Kenii, a bliżej Europy - w Turcji i Gruzji.
Niezależnie jednak od miejsca wytworzenia herbaty jej picie zawsze kojarzy się nam z uczuciem rozkoszy. Porównywalnej przyjemności można doświadczyć także oglądając uprawę tego wspaniałego, zielonego krzewu. Autor fotografii oglądał plantacje herbaty w Dardżylingu i w Kerali w Indiach, na Cejlonie, w Tajlandii, a nawet na Seszelach. Wszystkie miały jedną cechę wspólną - niezwykle malownicze położenie na słonecznych stokach gór. Różniła je natomiast odmienna barwa, która poprzez wszystkie odcienie zieleni osiągała czasem złoto i brąz.
Zdjęcia, eksponowane na wystawie przez Krzysztofa Machowskiego, pochodzą z Munnaru w południowych Indiach i z Cameron Highlands w Malezji. Oba miejsca zyskały już dużą sławę i stały się prawdziwą atrakcją turystyczną. I to bynajmniej nie tylko z powodu jakości wytwarzanej tam herbaty, ale dzięki oszałamiającej urodzie krajobrazu stworzonego zarówno przez człowieka, jak i Naturę. Pola herbaciane rozciągają się na stokach i szczytach gór, od wysokości 1500 do 2000 m n.p.m., niby grube, puszyste dywany przejmujące formę ukrytego pod nimi ukształtowania terenu. Wzory, desenie i struktura tych liściastych kobierców, choć całkiem przypadkowe, tworzą niezliczoną ilość wyrafinowanych kombinacji graficznych i dostarczają oglądającym doskonałych artystycznych i estetycznych przeżyć. Autor powraca do nich często, przeglądając te zdjęcia i... popijając aromatyczny napar.
Krzysztof Machowski
|